poniedziałek, 18 stycznia 2016

O3G - śród styczniowe po(d)stępy

Wiedziałem, że trzeba będzie zmierzyć się z naszą indolencją i ogólnym opierdzielactwem maskowanym skomplikowanymi wymówkami. Nie sądziłem jednak, że nastąpi to aż tak szybko... Taka litania: praca, rodzina... amen.

W dodatku jeden z nas - ten niepiśmienny i nieczytaty - nie potrafi się podporządkować terminom i olewa wysyłanie raportów. Fyfy.

Mimo wszystko jesteśmy zdeterminowani, by dociągnąć ten projekt przynajmniej... do lutego, hehe.

czwartek, 31 grudnia 2015

Opowieść 3 graczy - plany na styczeń


Zaczęło się. Skoro rozpoczęliśmy tę zabawę, to czas na pierwsze postanowienia. Rozpoczynamy spokojnie (może poza Pawłem) i z wielkimi nadziejami na sukces. Każdy z nas jest na nieco innym etapie - teoretycznie mam najlepiej. Zobaczymy jak będzie - ale i tak czeka nas ciężki styczeń.

Już można rozpocząć podśmiechujki. My na pewno będziemy mieć z siebie używanie...

Zapraszamy do lektury.

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Opowieść trzech graczy KoW - prezentacja zawodników

Nadeszła pora, by przedstawić uczestników zabawy Opowieść trzech graczy Kings of War. Pierwotnie miało być nas trzech, potem czterech, potem pięciu, ale chyba jednak wróciliśmy do pierwotnej liczby i pierwotnego składu. Luzik.

Wracając do meritum. Wszyscy trzej jesteśmy podstarzałymi pierdołami ze sporymi brzuchami. Wszyscy lubimy gry bitewne, fantasy, historię... Taki standard. Pewnie też któryś z nas lubi muzykę metalową, ale żaden z nas nie może pochwalić się piórami czy chodzeniem w glanach - taki trochę obciach. Czarne koszulki z nazwami szwedzkich/norweskich (ktoś rozróżnia?) zespołów defmetalowych też są raczej żałosne.

Gdyby któraś z naszych fanek, które na pewno pojawią się dzięki tej serii pytała, to niestety wszyscy trzej jesteśmy szczęśliwie zajęci. Głównie dlatego, że nie mówimy naszym Wybrankom prawdy o wydatkach na hobby.

Zatem:

LET'S GET READY TO... RUMBLE!

albo raczej:

Niech ta żenada wreszcie się zacznie.


sobota, 19 grudnia 2015

Opowieść X graczy Kings of War

Dołącz, to zmienię logo.
W czasach przedblogowych wielką popularnością cieszyła się drukowana w magazynie White Dwarf seria artykułów zatytułowana Tale of Four Gamers. W ramach serii czterech graczy co miesiąc kupowało za określoną kwotę* figurki, malowało je w ciągu tego miesiąca i chwaliło się czytelnikom postępami prac - taki blog no - tylko drukowany w czasopiśmie. Oryginalne WD wciąż mi się gdzieś kurzą na półce (nie - nie sprzedam)

Jako stare trepy postanowiliśmy z kolegami reaktywować ten pomysł na moim blogu.

poniedziałek, 23 listopada 2015

Niby byłem na Gramy

Z całą rodziną wpadłem na wczorajsze Gramy. Jak zwykle na samą końcówkę (byliśmy po piętnastej - impreza kończyła się o 18) - wicie rozumicie - praca. Wejściówka rodzinna 15zł od osoby (nierodzinna 20zł od dorosłego). Następnym razem muszę przyjechać na dłużej. Tia. Praca...
Pół sali growej. Siedzieliśmy w drugiej połowie - za ścianą po prawej.

czwartek, 12 listopada 2015

Planszówkowy październik 2015

Październik hobbystycznie stał pod znakiem wielkiej kupy. Wiadomo. Praca. Sraca.

Zagrałem z Młodą ze 2 czy 3 razy w Summoner Wars. Nawet wesoło było. W zasadzie zawsze do samego końca na ostrzu noża. Wicie rozumicie - ostatni rzut. Wspominałem, że jako hobbysta kolekcjoner dokupiłem trzy nowe talie? Leśne elfy (trucizna), Upadłe królestwo (krew dla boga krwi... czy jakoś tak podobnie) i Jaskiniowe gobliny (zerg rush).

No dobra - jeszcze byłem na imprezie planszówkowej. Pograłem w dwa IPN-y (111 i 303). Dziecko mnie ograło. Żona ograła Dziecko. Nie płakałem. Naprawdę.

IPN-y kupiłem. Dwa: 303 i 7.

Może napiszę coś więcej jak mi życie pozwoli.

poniedziałek, 26 października 2015

BattleTech - oferta last minute

Na okładce Pi, któremu
Sigma sprzedał serię z lejzera.
Żarcik dla starych pierdzieli,
co pamiętają sowieckie bazy w PL.
Za jedyne trzy dolki jeszcze przez kilka godzin można kupić  zbiór opowiadań: http://www.drivethrufiction.com/product/97627?src=BattleCorpsDotDCmail, w którym, znając życie, sporo robotów napindala się lejzerami, co chwilę wybuchają reaktory, a różne patafiany wbiegają do jezior kilkudziesięciotonowymi machinami (te Amerykańce to oni kiedyś widzieli jezioro? człapali po jego dnie? się im wydaje, że jezioro są zabetonowane czy jak?).

Oferta dla zboków.

Informacyjnie - w pracy zapierdziel, materiały na bloga jakieś by były (bez szału ofkors), ale w pracy zapierdziel i mi się nie chce,