środa, 15 kwietnia 2015

Iron Guard - Mark Clapham - recenzja

Miałem ponad sześć godzin jechać pociągiem. Sam. Zgodnie ze studenckim przyzwyczajeniem postanowiłem przeznaczyć ten czas na literaturę... pociągową. Całkowicie przypadkowo zdecydowałem się na "Iron Guard" Marka Claphama. Małe literki, dużo stron, wzrok już nie ten - przeceniłem swoje możliwości. Potrzebowałem zdecydowanie więcej niż sześciu godzin na ukończenie lektury.

Okładka.
Fotka kradziona z amazona.

wtorek, 17 marca 2015

Ku pamięci - FT-17 czołg lekki z działkiem 37mm

Nigdy nie poznałem Roberta Pawlaka (znanego w sieci jako Zwierzak) osobiście. Pomimo tego zawsze imponowało mi (no dobra - zazdrościłem mu) jego tempo malowania. W tydzień potrafił pomalować tyle ludków ile ja w kilka lat. Z tego też względu często odwiedzałem Jego bloga, pomimo że podejmowane przez Zwierzaka tematy niekoniecznie zbiegały się z moimi zainteresowaniami (przez ostatnie lata praktycznie porzucił DBA na rzecz OiM i 2WŚ). Tak czy owak przyjemnie czytało się kolejne wpisy.


Niedawna śmierć Roberta była szokiem. Raz, że młody człowiek, dwa, że zostawia wyrwę w polskiej, wargamingowej blogosferze. Bardzo szkoda. Moim sposobem na upamiętnienie Zwierzaka jest pomalowanie modelu, któy On na pewno by pomalował tylko zabrakło Mu na to czasu.


piątek, 6 marca 2015

Pierwsze wrażenia z DBA 3.0

Było nas trzech (ja, Paweł i Adam) i wyszło, że nie grałem. Miałem za to czas na lekturę podręcznika, podglądanie innych gier (Infinity i Magic the Gathering) i, przede wszystkim, roztrząsanie zasad DBA 3.0.
Rozstawienie sił. Po lewej Early Burgundian IV/76. Po prawej Spanish Army IV/68e.
IV/76 nie ma szybkich elementów, co wymusza bardzo kompaktowe rozstawienie - widoczne na zdjęciu.

niedziela, 15 lutego 2015

OiM w OiG czyli Ogniem i Mieczem w Orku i Goblinie

Pierdu - pierdu
Wesołe chłopaki na kucykach.
Do tego stopnia wesołe, że
nic nie zrobiły w bitwie.
Pokaz, organizowany wspólnymi siłami OiG i Wargamera, rozpoczął się chwilę przed godziną 11.00 od pogaduszek na temat, kulejącego, wargamingu w Polsce. Oczywiście nie obyło się bez rozmowy na temat Warhammerów, ale także pobawiliśmy się w archeologię schodząc na temat Mein Panzera.
Początkowo było nas tylko dwóch (plus organizatorzy), ale w szczytowym momencie zainteresowanych grą było do 7-8 osób (łącznie przez sklep przewinęło się pewnie ze 12 osób chcących popróbwać OiM). Gigantyczna frekwencja jak na Gdańsk.
Fanfary, trąby i oklaski.

piątek, 23 stycznia 2015

DBA w Orku i Goblinie - 22 stycznia 2015

Udało nam się ponownie spotkać w gronie graczy DBA w Orku i Goblinie. Tym razem było nas "aż" czterech (aż wzięte w cudzysłów, bo odnosi się do warunków panujących w Polsce, gdzie w DBA gra ze 20-30 osób; 4 osoby z 30 to "aż"). Po krótkiej rozmowie zapoznawczej, wymianie kwiatów i całusów* podzieliliśmy się na dwie pary i zaczęliśmy granie.

Tak wiem - dopiski są infantylne.
No ale jak mentalnie ma się 15 lat, to jakie mogą być?
Poza tym dzięki nim wiadomo, kto był, po której stronie.

środa, 7 stycznia 2015

Poświątecznie - Hobbit & DBA

Moim największym marzeniem związanym z hobby growym jest wciąganie w zabawę mojej rodziny. Udaje mi się to raczej różnie - materia świata sprzeciwia się mym planom dość skutecznie (praca, te sprawy...). Pomimo tego, po licznych nagabywaniach Córki, udało nam się siąść do wspólnego malowania. Co prawda użycie wyrazu "malowanie" jest pewnym nadużyciem, bo kładliśmy tylko jeden kolor po całej figurce, ale zawsze to pierwszy krok w dobrą stronę.
Figurki goblinów są naprawdę świetne - bajeranckie pozy, mnóstwo szczegółów i łatwy w obróbce plastik. Polecam! 25mm.

wtorek, 2 grudnia 2014

Infinity w Orc & Goblin w Gdańsku

Kolorowy zawrót głowy - stół nr 1
W ostatnią sobotę w sklepie Orc & Goblin (Gdańsk, ul Słowackiego) odbył się turniejo pokaz gry Infinity. Grę tę obserwuję od długich lat, ale jej nikła popularność w Polsce nieco mnie odstraszała od zakupów. Jednak zapowiadana impreza przyciągnęła moją uwagę, a do sklepu mam rzut beretem, więc zdecydowałem się wpaść (zupełnie nieistotne było to, że akurat miałem wolną sobotę).
Stoły uginały się od makiet. Od modeli jakby mniej, ale takie już zbójeckie prawo potyczkowców (czy jak wolą poligloci „skirmiszy”). Chłopcy grali według zasad YAMS (jakieś tam misje losowane przed starciem, ale w trakcie rozgrywki trudno było to odczuć - może dlatego, że misje, w większości, są tajne.