wtorek, 28 lipca 2015

Pierwsze wrażenia z Warhammer Age of Sigmar

Wstępniak
Nie jestem częścią turniejowej sceny Warhammera Fantasy Battle (WFB). Wprost przeciwnie - ostatnio grałem kilkanaście lat temu.
Czuję się jednak mocno emocjonalnie związany z WFB - to właśnie tą grą zetknąłem się ze światem bitewniaków. To właśnie w tę grę toczyłem swoje pierwsze zacięte boje.
Moją ulubioną armią są Orkowie i Gobliny. No dobra - lubię też Skavenów.



Plotki
Te dotyczące nowej wersji WFB śledziłem od dawna. Przerażony nie byłem. Raczej wnerwiony brakiem konkretnych i zirytowny sprzecznością wielu pogłosek.

Border Princes
Paweł śledzi to forum i mi link podrzucił. Ubaw niesamowity z jednej i smutek z drugiej, nomen omen, strony. Kolesie są tak zafiksowani na WFB, że wydaje im się, że Games Workshop to wargaming, a wargaming to GW. Coś im się tam obiło o uszy, że są inne gry, ale i tak boskość GW jest dogmatem niepodważalnym.
Jeśli, drogi czytelniku, kojarzysz kilka gier innych niż Warhammer, Warhammer 40.000 czy Warmachine, to wpadnij na Kresy Starego Świata. Zabawa, lekko przez łzy, gwarantowana.
Z ostatniej chwili - część wesołków już działa na nowym forum ageofsigmar.pl i ono też dostarcza niemałej rozrywki. Jak dla mnie cytat dnia:
O StarGruncie nigdy nie słyszałem, a gram w bitewniaki od 20 lat. [źródło]

Moje wrażenia po wydaniu Warhammer Age of Sigmar
Po pierwszym niedowierzaniu uznałem, że scena turniejowa była dla GW obciążeniem. Jednostki rdzenia ("kory" znaczy się...) od lat niezmienne - gracze nie mieli motywacji do kupowania nowych figur. Ludzie zmanierowani i roszczeniowi robiący złą prasę w Internecie GW. Ludzie grający na 2.400 punktów (w skrócie półtora tysiąca złotych) i ani punktu mniej - bo to standard turniejowy. Zatem ludzie, którzy nie wkręcą w hobby nikogo (znacie wielu dzieciaków gotowych do wydania półtora tysia na maciupkie i niepomalowane ludziki....?).
Trzeba było się pozbyć tej części środowiska, bo część ta była najlepiej zorganizowaną. No i jednak udało się i pozbyto się ich lejąc ciepłym moczem. Przy okazji dowiedziałem się, że turniejowa wersja Warhammera nosi nazwę OlympicHammer.
Za turniejowcami nie przepadam - rywalizacja o sportowej naturze wynaturza każdą aktywność.
Szkoda mi trochę Starego Świata, ale on do końca nie zginął. Stare armie mają swoje nowe zasady - nieco kulawe, ale mają. Figurki, póki co, wciąż są dostępne. Moich kilkadziesiąt White Dwarfów (pierwszy bodaj z 1996 roku) nikt mi nie odbierze.

Nasza rozgrywka
Zasady nowego Warhammera (AoS) są dość ramowe i nastawione na grę raczej młodych ludzi. My, stare pierdziele, musieliśmy je lekko zmodyfikować, by było (a) bardziej "zbalansowanie" i (b) łatwiej grać.
Nasze modyfikacje polegały na tym, że zamiast wolnej amerykanki wystawiliśmy swoje armie zgodnie z następującymi regułami:
1. Armia mogła liczyć maksymalnie 60 ran.
2. Spośród dostępnych 60 ran tylko 10 można było przeznaczyć na bohaterów.
ponadto:
3. Wszelkie odległości mierzyliśmy od podstawek, a nie od modeli.

Moja armia (Orkowie i Gobliny):
Szaman Orków (5r)
Szaman Dzikich Orków na Dziku (5r)
3 Trolle (12r)
5 Dzikich Orków na Dzikach (10r)
1 Włóczniomiot (Spear Chukka) (7r)
21 Orków (21r)

Armia Pawła (Imperium):
Valten (5r)
Ksiądz (5r)
5 Outridersów (10r)
Działo (7r)
Hellblaster (7r)
5 Kislevitów na koniach - Knights (10r)
16 Mieczników (16r)

Obaj byliśmy nieco zieloni (chociaż, jak zwykle, Paweł był bardziej obyty z zasadami i filmami z jutiuba), co zaowocowało koniecznością dogadywania i ustalania pewnych spraw przed bitwą. Na przykład nie chciało nam się bawić w true line of sight i w naszej grze budowle zasłaniały widok po obrysie. Nie bardzo też wiedzieliśmy jak strzelać do maszyn bojowych (okazało się, że jest to w regułach tylko my nie potrafiliśmy znaleźć tej zasady).
Udało nam się zagrać niecałe półtorej tury, co zajęło nam niemal dwie godziny (wliczając rozstawianie modeli i ględzenie przed rozstawianiem oraz moje kilkuminutowe spóźnienie). Gry i tak byśmy nie dokończyli, bo graliśmy w Orku i Goblinie, w którym miał rozpocząć się turniej Magic The Gathering. Przyszło jakieś 20+ osób. Było bardzo głośno. Było bardzo ciepło. W powietrzu latały "japierdolę", a ja tam z ośmioletnią Córką byłem. Podsumowując: chujowa atmosfera i słaby nadzór właścicielski. No nie moja brocha.

Zasady gry
Pierwsza i najważniejsza sprawa: grając w Warhammer: Age of Sigmar należy odrzucić przyzwyczajenia z Warhammera Fantasy Battle. To są dwie zupełnie inne gry.
Miejsce klasycznego IGOUGO zastąpiono mechanizmem IGOUGO przeplatanym jednoczesną turą (w czasie walki) znaną chociażby z Lord of the Rings (taka fajowa chociaż pogardzana gra rodem z GW). Chodzi ten silnik sprawnie, ale wymaga przynajmniej kilku terenów na polu bitwy. I znowu - ludzie przyzwyczajeni do gry na pustych placach a'la WFB przeżyją spore rozczarowanie tą grą. No bo jak to? Tereny na polu bitwy? Przecież to strata kasy i nie ma ich od kogo pożyczyć...
Nową mechaniką jest zasada battleshock (BS). We wcześniejszej wersji gry panikował i uciekał zawsze cały oddział. W AoS natomiast każdy oddział ma cechę "waleczność" (bravery). Na koniec swojej tury gracz rzuca k6 za każdy oddział, który w danej turze utracił choćby jeden model. Następnie do wyniku rzutu dodaje liczbę utraconych modeli (właśnie modeli, a nie ran). Jeżeli suma jest wyższa od cechy waleczność, to dany oddział traci dodatkową liczbę modeli (znowu: modeli, a nie ran) równą różnicy między sumą a cechą. Jako, że waleczności bujają się w przedziałach 4-6, to każdy utracony model, potencjalnie, może prowadzić do kolejnego uszczuplenia oddziału na koniec każdej tury (testuje się w swojej i przeciwnika turze). Tym większego znaczenia nabiera zdolność generała, która umożliwia graczowi wybranie jednego oddziału, który w danej turze testować waleczności nie musi.

Rozgrywka
Jako, że zagraliśmy tylko półtorej tury nie będzie opisu krok po kroku, a jedynie ogólne wrażenia.
Magia został stonowana, ale wciąż, ze względu na mechanikę battleshock potrafi być bardzo efektywna - chociaż ze względu na specyfikę BS magia może zadziałać z opóźnieniem.
Strzelanie artyleryjski w naszej grze było bardzo nieefektywne (w pierwszej turze żadna maszyna nie trafiła - strzelały trzy: dwie Pawła i jedna moja). Sądzę jednak, że artyleria może być królową pola - znowu ze względu na BS - zwłaszcza przeciwko hordom słabo opancerzonych celów.
Battleshock rządzi - mnie zdjął ze 2 czy 3 modele orków na dzikach spośród liczącego pięć figur oddziału. Pawłowi skasował łącznie z 6 czy 7 mieczników (na piętnastu). Właściwe wybranie celu dla inspirującej obecności dowódcy (umiejętność przypisana wyłącznie generałowi) może być kluczowe dla wyniku gry.
Kombosy rządzą. O ile ruch wciąż jest istotnym aspektem rozgrywki, to, podobnie jak w Warmachine, kombosy decydują o zwycięstwie lub porażce. Dobierz dwa właściwe oddziały i bohatera i masz lawinę, która zmiecie wszystko. Tylko nie wiem czy to zabawa dla mnie. Ja raczej będę grał po staremu i zróżnicowanie. Za stary jestem na takie gejowskie sztuczki. Chociaż Nocne Gobliny dopakowano do granic możliwości...
Gra prosi się o koszty punktowe dla modeli. Moi orkowie na dzikach bez broni strzeleckiej i pancerzem dwa razy 6+ w tej rozgrywce kosztowali dwie rany czyli tyle samo co Outriderzy z pancerzem bodaj 4+ i bronią zasięgową. Słabo.
Należy odzwyczaić się od myśli, że załoga i maszyna to jedność. Wprost przeciwnie - załoga może sobie pójść gdzie chce (może też przejąć inną identyczną? maszynę), a przeciwnik może celować w załogę (nie ma tu rzutów kością w co się trafia), a nie w samą machinę.

No ja wiem jak żenująco to wygląda, ale tak to jest jak dorosłość zabiera człowiekowi czas na dzieciństwo.
Na domiar złego wszystkie sklepowe tereny wywędrowały na jakiś turniej i za lasy robiły reklamy jakiejś firmy kurierskiej.
Potrzeba matką wynalazku jest! Kostki oznaczają typ terenu.

Na zakończenie
Gra ma potencjał, by być szybką i rozrywkową, a nieoficjalne koszty punktowe już pojawiły się w sieci:
- standardowy sztywny koszt punktowy https://sites.google.com/site/ageofsigmarsdk/pointtables;
- koszt punktowy modyfikowany synergią oddziałów - bez Excela ani rusz http://www.aospoints.com/;
- siakieś "duże punkty" http://www.spikeybits.com/2015/07/new-age-of-sigmar-azyr-comp-rules-set-download.html.
Pewnie jest tego z "tysionc i wincej", ale Paweł znalazł mi tylko te, a mnie samemu szukać się nie chce.

25 komentarzy:

  1. Z tym forum poległem :D.
    Gra mnie nie ziębi ni grzeje, bo i tak nie grywam w systemy GW. Co do punktacji to myślę, że obecnie gracze są betatesterami. GW wypuści punkty po stwierdzeniu, które figurki są OP, a które takie sobie.
    Co do mierzenia od modelu a nie podstawki - to proste: większe modele mają lepiej, większe modele = więcej hajsu za nie ;).

    Mnie najbardziej boli zarżnięcie uniwersum. Jak inne leśne dziadki zaczynałem przygodę z RPG albo od KC albo od WFRP. A Stary Świat był fajny. I mówię to jako ktoś, którego ulubione uniwersum jest dynamiczne. No ale bez jaj, w BattleTechu zarzyna się tylko małe frakcje, a nie wysysa galaktykę :P. Poza tym wydawca wspiera (ostatnio coraz prężniej) starsze epoki, w imię "graj sobie kiedy chcesz, my Ci pomożemy" ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech Wy BattleTechowi zboczeńcy. Macie tę swoją grę, której zasadnicze zasady nie zmieniły się od czasu kiedy informatycy pokochali flanelowe koszule, dyskutujecie o tak ważkich problemach jak ten czy turbo ekstra soniczny laser powinien mieć na krótkim zasięgu +1 czy +2 i wypełniacie trzyosobową niszę w polskim wargamingu. Podziwiam i zazdroszczę oddania. :)
      Przy okazji - jak tam Interstellar Operations? Laikom - taki dodateczek do BattleTecha liczący jedyne 386 stron (w pdf-ie).

      Warhammer zawsze był durny (magia i bohaterowie od zawsze byli przepakowani), ale kochało się ten świat z przyzwyczajenia. Pozostanie na na dnie naszych coraz wolniej pukających serduszek i umrze razem z nami. Chlip.

      Co do for wspomnianych w tekście - takie fora jak i polski wargaming. Niestety.

      Usuń
    2. GW raczej nie wypuści kosztów punktowych. Oni do tej rewolucji szykowali się dobrych kilka lat (co można było zauważyć czytając od czasu do czasu White Dwarfa).

      Większe modele nie mają lepiej. Mało tego, nie da się wymodelować ludków, aby miały przewagę. Trzeba tylko poprawnie grać i jest git. Serio.

      Usuń
    3. IO ma się dobrze ;)

      http://bg.battletech.com/news/news-and-announcements/drop-pod-sequence-initiatedthree-two-one/

      Niedługo zakończy się 10-letni cykl wydawniczy serii nowych corebooków ;).
      A i nowości dużo się szykuje i wstrząs w Uniwersum (wreszcie poznamy ilClan!)

      A gra nas regularnie fyfnastu, nieregularnie pewnie kilkudziesięciu. Na MegaMeku nawet Ligę prowadzimy:

      http://solaris7.com.pl/forum-2/#/discussion/1007/liga-sezon-2015-tabele

      Usuń
    4. E tam nieregularnie. E tam Megamek. Prawdziwy mężczyzna gra twarzą w twarz. Nawet jak jest moją Żoną!

      Se IO kupiłem w "promocji" i jak znam siebie, to nie zajrzę do tego przez najbliższych piętnaście lat. No ok - już zajrzałem i umarłem przytłoczony tysiuncem tabelek dla każdego okresu historii uniwersum BattleTecha.

      No ja Cię chłopie podziwiam. Za wierność BT. Bez ściemy. Może kiedyś wpadnę na jakiś Wasz zlot.

      Usuń
    5. Żona nie trawi mojego hobby. Córka to co innego, niedługo mam zamiar ją wkręcić :P.

      IO to potężne narzędzie dla Misiów Gry wszelkiej maści, nie tylko BT. Tak jak kiedyś bodajże GURPS, za pomocą tych tabelek można stworzyć własny system słoneczny od zera. Pewnie uparciuch z odpowiednim algorytmem w Excelu mógłby naklepać pół Galaktyki :P.

      A na spotkania jak zwykle gorąco zapraszam. ZAWSZE jesteśmy masowo na Pyrkonie. Inne spotkania to nieregularny doskok niestety.

      Usuń
    6. Moja Żona też jakoś specjalnie nie przepada za ludkami, ale w planszówki pogra. Jasne, że modyfikatory i kruczki w zasadach nie spędzają Jej snu z powiek, ale gdy gramy w grę, w którą nie trzeba się wgłębiać, to zazwyczaj jest blisko remisu, a czasami wygrywa (zwyczajnie - ja więcej myślę o "strategiach" w rozgrywce, a Ona dobrze się bawi). No a kobiety uwielbiają wygrywać i dominować. Problem w tym, że z nami pantoflarzami dawno "wygrały". :)

      Usuń
  2. Szkoda ze nie udalo sie rozegrac bitwy do konca. Mam wrazenie ze dlugo by juz nie potrwala, mysle ze max pol godziny, wlasciwie wszystko juz zalezalo od tego jak spisza sie maszyny i czy zdaze wystrzelac Trolle. Nastepnym razem trzeba sprobowac punktacje z AoS SDK (i moze jakis scenariusz?).

    Jesli chodzi o same zasady AoS to brakuje mi opisow terenow. Na przyklad las - czy blokuje LoS, czy zmniejsza movement, itp. itd. W ogole w grze niby powinno uzywac sie TLoS - czyli wlasciwie nie wiadomo jak grac, my gralismy na takie pseudo-VLoS.

    Kilka zasad jest tak napisanych ze kazdy rozumie je po swojemu. Boje sie "syndromu Makao" - kazdy gracz AoS bedzie mial swoje zasady. Niby fajnie ze sa ich tylko 4 strony ale prawda jest taka ze przydalyby sie kolejne 4 FAQ'a.

    Na wielki plus musze zaliczyc Warscrolle - kazda jednostka ma swoje zasady specjalne i w koncu jest wrazenie ze warto wystawic kazda z nich. Moze Grejtswordzi i Flagellanci powroca na stoly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja mam wrażenie, że dostałbym ostry wpierdziel (przynajmniej przy tych zasadach, które stosowaliśmy odnośnie maszyn - gdyby nie one już miałbyś jednego załoganta mniej, a w kolejnych turach byłoby jeszcze gorzej).
      Tak czy owak Trolle pewnie padłyby od Helblastera, a Outridersi wykończyliby mi resztę.
      Przy czym patrząc na pointtables (drugi link z posta), to moja armia kosztowała 700 punktów, a Twoja 1000 więc i tak szło mi całkiem nieźle, bo przy kolejnej słabej turze strzelania mógłbym Cię zadeptać trollami.

      Jak już opanujemy zasady, to myślę, że taka bitewka potrwałaby około godziny. Dla mnie to wielki plus.

      Ja się syndromu "makao" nie boję, bo i tak gram tylko z Tobą. :)

      Usuń
    2. Zasady szczegółowe odnośnie terenów są opisane w osobnym PDFie na stronie GW. Poza tym można sobie wylosować efekty specjalne zgodnie z zasadami, ale wymyślić własne.

      Póki co ludzie docierają się w kwestii interpretacji zasad, ale koniec końców każdy dochodzi do mniej więcej podobnych wniosków. Zawsze można też uściślić pewne sprawy przed samą grą - więc syndromu Makao raczej nie będzie.

      Usuń
    3. Faktycznie nie zauwazylem ich wczesniej. Z takich "normalnych" terenow to sa tam zasady do plotkow/murkow. Zwykly las dalej nie wiadomo jak dziala.

      Poki co kilka jest kilka kwestii w AoS, mozna powiedziec, spornych:
      - mierzenie od modelu lub podstawki
      - dzialanie summoningu
      - zasady tworzenia rozpisek
      - dzialanie niektorych terenow (wspomniane juz lasy)
      - LoS

      Mam nadzieje ze srodowisko szybko wypracuje jakies dobre praktyki i wszyscy beda grali mniej wiecej w te sama gre.

      Usuń
    4. - mierzenie to nie jest kwestia sporna, w zasadach jest bardzo dokładnie napisane jak to się robi i to działa, traktujemy obrys figurki przy rzucie z góry jako jej podstawkę, nie włazimy jedną figurką na drugą i po sprawie.
      - summoning działa dokładnie tak jak to napisano, ograniczenia nie są tu potrzebne, bo o ile summonujący nie wyeliminuje ze stołu wszystkich modeli przeciwnika - przegra choćby zesprawnował nawet 10 Bloodthirsterów (bo będzie mieć np 200% strat wyjściowego składu)
      - nie ma czegoś takiego jak rozpiski, zabierasz warscrolle i grasz. Punktów/Compo/Balansu nie ma i nie będzie. Choć możliwe, że pojawią się jakieś scenariusze dedykowane do turniejów.
      - Las ma swojego scrolla z zasadami w dużym booku. Sylvaneth Wildwood czy jakoś tak. Ewentualnie można mu wylosować dodatkowy efekt. Prócz tego blokuje tylko LoSa, ruchu nie ogranicza.
      - LoSa blokuje wszystko prócz modeli z własnego oddziału. Mamy tu WYSIWYG jak w 40k.

      Usuń
    5. Nie chodzi o to co jest napisane w zasadach - chodzi o to jak sie gra w praktyce. Chcesz mi powiedziec ze jak umawiasz sie z kims z kim jeszcze nigdy wczesniej nie grales to kazdy z Was przynosi cala kolekcje figurek i wystawia na stol co chce? No sorry ale ja tego nie widze. Zreszta nie tylko ja, liczba wszelkiego typu compow do AoS rosnie w tempie wykladniczym.

      A co do summoningu, to kolega ktory prowadzi tego bloga juz mi zapowiedzial, ze jak zagram summoning w Tomb Kingach zgodnie z zasadami na Warscrollu, to bedzie nasza ostatnia wspolna gra w AoS ;-)

      Powiedz szczerze czy Ty faktycznie grasz w AoS zgodnie z wszystkimi regulami, nie zmieniajac absolutnie nic? Jesli tak to szacun ;-) A jak czesto grasz z nowymi graczami?

      Usuń
    6. A to, że w obrys się nie wchodzi, to jest gdzieś napisane? Bo całe zasady ruchu to:
      "A model can be moved in any direction,
      to a distance in inches equal to or less than
      the Move characteristic on its warscroll.
      It can be moved vertically in order to
      climb or cross scenery, but cannot be
      moved across other models. No part of the
      model may move further than the model’s
      Move charracteristic."
      Z tego fragmentu to nawet nie wynika, że mierzy się od modelu, a nie od podstawki, a jedynie, że nie można żadnego elementu modelu poruszyć o więcej niż cecha "ruch" (co niby na jedno wychodzi). Dopiero w walce istotne są zasięgi figur.

      Oj Pawle - nie gralibyśmy ostatni raz w W:AoS gdybyś grał TK, a jedynie więcej nie zagrałbym przeciwko takiej rozpisce. :)

      Usuń
    7. W obrys czyli podstawka na podstawke? Widzialem na jutjubie ze niektorzy tak graja ale mi osobiscie sie to nie podoba (a zasady wlasciwie na to pozwalaja).

      Co do TK - czyli potwierdziles, ze do summoningu potrzebujemy house rulesow bo oryginalne zasady sa przegiete :-)

      Usuń
    8. Po kolei. Po pierwsze - tak właśnie gram.

      Po drugie - Age Of Sigmar absolutnie nie jest grą, w którą można zagrać z losowo napotkanym człowiekiem. Ani tym bardziej nie jest grą turniejową. Jest wiele dużo lepszych gier, które nadają się na turnieje (np Infinity). GW mówi otwarcie - "my nie umiemy robić gier turniejowych, jeśli takie chcecie, konkurencja jest ogromna. my robimy gry do piwa w gronie dobrych znajomych". I właśnie dlatego nie podoba mi się Azyr - próbuje na siłę zamienić AoS w WFB, mimo faktu, że WFB był fatalną grą turniejową, ale na swoje nieszczęście miał system punktowy - co działało myląco na wszystkich ludzi :-)

      Usuń
    9. Nie bardzo jest o co kruszyć kopie. Ja nie przymierzam się do turniejówki (Paweł chyba też nie?). Chodzi nam raczej o jako takie zbalansowanie rozgrywki, bo mnie nie chce się ustalać przed każdą bitwą co umożliwia summoning, jak rozpatrywać teren i czy 7 Orków na Dzikach odpowiada czterem czy raczej trzem Outriderom. Zwyczajnie za rzadko gramy, a spędzić 2 godziny tylko po to, by na koniec stwierdzić, że dzielnie stawałem, ale szans i tak nie miałem, to mi się nie chce. Wolę już DBA, które ma multum opcji (wraz całą swoją gigantyczną rodziną DBN, HotT i kilkoma innymi), mniej niejednoznaczności pomimo bycia pracą specyficznego językotwórcy. Za stary jestem.

      Usuń
    10. Turniej w AoS? Poszedlbym z samej ciekawosci, bo nie wyobrazam sobie jak taki turniej mialby wygladac. Pewnie zasady turniejowe bylyby dluzsze niz zasady AoS ;-)

      @Maniex jak widac mamy po prostu inne oczekiwania. Ja bym wlasnie chcial zeby to byla gra w ktora moglbym zagrac z losowo napotkanym czlowiekiem.

      Usuń
    11. @WarMyLove: jeżeli chcesz tylko pograć z kumplem raz na jakiś czas, to nie trzeba szukać dodatkowych balansów. Gra działa według tego co jest w zasadach i na warscrollach - nie potrzeba dodatkowych uściśleń (oczywiście tak długo, jak nie szuka się na siłę przegiętych kombinacji). DBA to jest zupełnie inny typ gry, z zupełnie innymi wymaganiami postawionymi wobec graczy, równie dobrze można porównać AoS do pokera albo bierek ;-)

      @Paweł: Na forum już się zebrała grupka co tworzy Polskie Normy Turniejowe. Nie, to nie jest żart :-)

      Szczerze mówiąc mało znam gier, w które dobrze mi się gra z losowymi ludźmi. W większości to są gry ze sztywnym podejściem do zasad (RAW) typu Magic The Gathering, albo jakieś planszówki (choć i tu, wolę towarzystwo znajomych).

      Usuń
    12. @Maniex: Ja tam wcale nie chcę grać w AoS. Paweł mnie zmusza. Wolałbym pograć w HotT ludkami z WFB. HotT też jest niezbalansowane (pomimo punktów), ale jednak krótsze i wymagające mniej malowania. Za to tereny świetnie balansują tak HotT jak i DBA.

      Tych innych wymagań odnośnie DBA nie widzę - może dlatego, że jestem starym dziadem i trochę zasad różnych gier poznałem. Dla młodego czy kogoś o marnej znajomości angielskiego w czytaniu DBA faktycznie może być problematyczne.

      Te różne polskie polskie klaryfikacje itp. odrzucały mnie od kilku gier (Mein Panzer, W40k). No ale to taka specjalność niektórych kręgów, że koniecznie muszą "usprawniać".

      Nam z Pawłem w ogóle marzy się klub wargamingowy na styl brytyjski (ze 100m2 z mediami i grupą dojrzałych osób gotowych do finansowych poświęceń co miesiąc...).

      Usuń
    13. Co do DBA miałem na myśli kontekst historyczny. Przy tego typu grach inaczej się podchodzi do pewnych spraw niż w grach Fantasy. Poza tym inna jest skala (chyba, że gracie w 28mm?). No i wreszcie to jest duży bitewniak. Age Of Sigmar bardziej się (moim zdaniem) nadaje do skirmishy z udziałem max 50 ludków.

      Co do klubu - w Polsce zapomnij, musisz się przenieść do UK :-) Tu jak ktoś ma wydać na hobby więcej niż 50zł to jest dramat, rwanie szat i wyzywanie od złodziei.

      Usuń
    14. Dawno się tak nie uhahałem, jak czytając Twój wstęp, a potem okraszając go podanymi linkami :D
      A co do Klubu z prawdziwego zdarzenia, to obaj macie rację. WarMyLove, bo marzy o takim, Maniex, bo zna nasze polskie realia. Ja dołożę swoje 3 grosze - lat temu X namawiałem kumpla prowadzącego sklep z GW do założenia drugiego w moim miescie klubu. Po paru latach się zgodził, i co? Nie wstąpiłem. Raz, że wtedy już nie miałem czasu na bardzo aktywne członkostwo, a dwa, że podstawą działalności były TURNIEJE... Serio, ni w ząb nie kumam, czemu do każdej gry bitewnej jakaś grupa ludzi musi na siłę pakować turniej, i z dobrej zabawy robić sport. Ale ja tam inny jestem (gram w BattleTecha :P)

      Usuń
    15. Ależ ja też orientuję się w polskich realiach. Stąd napisałem, że "MARZY mi się klub".
      No niestety niektórzy tak mają, że uważają, że im się wszystko należy. Jak dla mnie to 25zł na miesiąc w polskich realiach budżetu nie rujnuje, a są tacy, co uważają, że to za dużo.

      @psborsuk: Dzięki za dobre słowo.

      Usuń
  3. Błahahaha, nie słyszał o Stargruncie!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wypada naśmiewać się z kaleki... :D

      Usuń